Minęło wiele miesięcy odkąd zamieściłam ostatniego posta i aż wstyd mi się do tego przyznać, ale od kiedy ustaliłam z deweloperem wszystkie zmiany, temat mieszkania odszedł troszkę na margines.
Zabrakło mi wtedy czasu by zamieścić zmieniony plan mieszkania, odkładaniu tematu nie było końca, aż minęła wiosna i słoneczne lato, i dopiero wraz z jesienią zaczęło się w temacie mieszkania kolejne poruszenie.
Ostatnim najbardziej emocjonującym wydarzeniem była pierwsza wizyta na budowie po skończeniu przez dewelopera stanu zamkniętego surowego. W kolejnym poście zamieszczę kilka zdjęć z tej "sesji" technicznej.
Dzisiaj chciałam jednak zaprezentować Wam zaległy plan mieszkania, w którym wprowadziłam kilka zmian w stosunku do projektu deweloperskiego. Na pierwszy rzut oka zmiany te mogą się wydać kosmetyczne, ale zwłaszcza w części kuchni i pokoju dziennego są dość znaczące dla percepcji przestrzeni.
Najważniejszą zmianą było dla mnie otwarcie kuchni na pokój dzienny. Kuchnia w projekcie dewelopera stanowiła ciemny kąt bez okna, sprawiający na mnie dość klaustrofobiczne wrażenie, a to co mimo 44m2 chciałabym bardzo osiągnąć w tym mieszkaniu, to wrażenie przestronności.
Zlikwidowałam więc ścianę z szafą dzielącą kuchnię od holu i zastąpiłam ją krótką ścianką, która schowa zabudowę kuchni. W obecnej sytuacji hol od wejścia otwiera się na kuchnię i salon ale nie w sposób zupełnie bezpośredni, a to dzięki zabudowie szafy, która została przeniesiona naprzeciwko drzwi wejściowych. Jest ona nieco mniejsza od pierwotnej wersji, ale nadal funkcjonalna, a co ważniejsze nie dzieli wnętrza zbyt rygorystycznie.
Kuchnia to obecnie dwa ciągi zabudowy, gdzie powinny zmieścić się wszystkie niezbędne sprzęty. Jest otwarta na salon a jednocześnie doświetlona przez jego trzy duże okna. Jedyną przegrodą dzielącą kuchnię od pokoju jest stolik barowy, który znajdzie się na przedłużeniu obudowy szachtu instalacyjnego.
Aranżacja salonu, to wciąż jeszcze przedmiot rozmyślań, więc nie poświęcę mu zbyt wiele uwagi. Najważniejszą koncepcją jest zabudowa ściany, która miałaby ukryć biblioteczkę, miejsce do pracy, ewentualny telewizor a na samym końcu także grzejnik, którego nie udało mi się zamienić na efektowny grzejnik dekoracyjny z powodu zbyt wysokiej ceny zaproponowanej przez dewelopera, wiec chytrze planuję ukryć go za jakąś efektowną ażurową przegrodą. Marzy mi się by szafa ta obudowana była lustrem, dlaczego? czy wspominałam, że tańczę? nie? a więc, tak, tańczę :) całkiem sporo i czasem zdarza mi się trenować w domu. Lustra do ćwiczeń to coś czego ogromnie brakuje mi w obecnym, wynajmowanym mieszkaniu.
Pozostałe ściany w mieszkaniu pozostały bez zmian, według projektu dewelopera, łazienka i sypialnia są pomieszczeniami na tyle niewielkimi, że aż nie było z czego dodawać czy odejmować. Zaproponowany przez architektów plan da się dość funkcjonalnie zaaranżować, więc zmiany nie były w moim odczuciu konieczne.
Jedną z ważniejszych modyfikacji, którą będę testować w mieszkaniu jest wyprowadzenie pralki z łazienki do holu. Mam nadzieję, że rozwiązanie się sprawdzi, bo wizja łazienki, będącej wyłącznie domowym SPA, oazą spokoju, bez dźwięków prania podczas relaksującej kąpieli w płatkach róż, wyjątkowo przypadła mi do gustu :)
I to tyle na dziś, resztę modyfikacji, o których nie wspominałam opiszę pewnie w przyszłości przy okazji planowania poszczególnych pomieszczeń. Na dziś informacji było już aż nadto!
Pozdrawiam! :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz