sobota, 26 października 2013

to już minął rok! cz.2 czyli fotograficzna inwentaryzacja

Na zakończenie poprzedniego posta już tylko kilka zdjęć wnętrza mieszkania. Wiadomo, zbyt efektownie ono nie wygląda, chyba, że dla osoby siedzącej w temacie, którą mogą zainteresować szczegóły, ale obiecałam, że wrzucę kilka fotek więc wrzucam :)

Co do usterek, które wyszły dopiero na zdjęciach, to wspomnę tylko, że sprawa została załatwiona niemal od ręki, zdjęcia z komentarzami zostały wysłane do Pani Architekt, która z miejsca zapewniła mnie, że wszelkie nieprawidłowości zostaną zmienione i wykonane zgodnie z ustaleniami. Kolejny duży plus dla dewelopera, trzymam tylko kciuki, żeby zdążyli ze zmianami do kolejnej wizyty za miesiąc, żebym nie musiała zmieniać o nich zdania :)

Na zdjęciu poniżej wejście do mieszkania, wszystkim fotkom dodałam dla lepszej orientacji miniaturowy plan ze strzałeczką pokazującą kierunek patrzenia. Miłego oglądania! ;)


piątek, 25 października 2013

to już minął rok!

Kilka dni temu po raz kolejny odwiedziłam ulicę Taneczną. Tym razem jednak, nie przyjechałam, by kolejny raz popatrzeć na zmieniający się z zewnątrz budynek, ale na pierwszą, długo wyczekiwaną wizytę na budowie.
Uzbrojona w kask, rysunki, miarę budowlaną i aparat fotograficzny ruszyłam na pierwsze odwiedziny w moim przyszłym domu! :)
Po drodze.. zgubiłam aparat... odnalazł się... a właściwie to wcale się nie zgubił... porzuciłam go na ławce na uroczym skwerku na skraju osiedla, gdzie czekając na umówioną godzinę spotkania z Panią Architekt, czytałam książkę wygrzewając się w promieniach jesiennego słonka. Na szczęście, te okolice nie są jak widać zbyt często odwiedzane, bo pół godziny później aparat wciąż leżał tam gdzie go zostawiłam i tylko zdążyłam spocić się z nerwów i szybkiego biegu, gdy z bijącym sercem, i nie zwracając uwagi na szydzących Panów Budowlańców pędziłam sprintem na skwerek po moją zgubę ;)

Wracając do jesiennych promieni słońca... pogoda tamtego dnia przypomniała mi, że dokładnie rok wcześniej byłam w tym samym miejscu po raz pierwszy, podziwiając mieniące się kolorami lasy w oddali i myśląc zauroczona: "tak, tu mogłabym mieszkać..."




czwartek, 24 października 2013

Plany, plany, plany...

Minęło wiele miesięcy odkąd zamieściłam ostatniego posta i aż wstyd mi się do tego przyznać, ale od kiedy ustaliłam z deweloperem wszystkie zmiany, temat mieszkania odszedł troszkę na margines.
Zabrakło mi wtedy czasu by zamieścić zmieniony plan mieszkania, odkładaniu tematu nie było końca, aż minęła wiosna i słoneczne lato, i dopiero wraz z jesienią zaczęło się w temacie mieszkania kolejne poruszenie.

Ostatnim najbardziej emocjonującym wydarzeniem była pierwsza wizyta na budowie po skończeniu przez dewelopera stanu zamkniętego surowego. W kolejnym poście zamieszczę kilka zdjęć z tej "sesji" technicznej.
Dzisiaj chciałam jednak zaprezentować Wam zaległy plan mieszkania, w którym wprowadziłam kilka zmian w stosunku do projektu deweloperskiego. Na pierwszy rzut oka zmiany te mogą się wydać kosmetyczne, ale zwłaszcza w części kuchni i pokoju dziennego są dość znaczące dla percepcji przestrzeni.