Z okazji Dnia Kobiet były dziś kwiaty i czekoladki, ale chyba najmilszym wydarzeniem była... spontaniczna wizyta na Tanecznej!
Wczoraj znalazłam na stronie mojego dewelopera zaktualizowaną galerię zdjęć z budowy i z przerażeniem stwierdziłam, że przegapiłam o jakieś 2 miesiące wybudowanie mojego piętra (czyt. parteru ;)!!. Chcąc więc nadrobić stracony czas wybrałam się z kolegą z biura na plac budowy by podpatrzyć postępy prac, oraz by choć z daleka zajrzeć w moje przyszłe okna (dziś jeszcze ziejące pustką dziury (sic! otwory;) ) w murze.
Po pierwszych pięknych wiosennych dniach dziś znów wrócił mróz razem z lodowatym wiatrem, więc od robienia fotek zupełnie zamarzły mi łapki, ale to nie powstrzymało mnie przed popełnieniem kilku ujęć.
Przy okazji wizyty kilkakrotnie załamywałam ręce z powodu dużego obniżenia terenu tam gdzie ma być mój ogródek (na oko tak z 1,5m do poziomu ulicy... ) Do tego wnętrze wydaje się tak malutkie, że aż dziwi, jak to możliwe, że da się tam wcisnąć wygodne 2 pokoje, łazienkę i aneks kuchenny... a jednak musi się dać :) Po kilku godzinach od wizyty znów jestem dobrej myśli.
Do tego wszelkie wątpliwości rozwiało podjechanie ulicę dalej, skąd rozciąga się przepiękny widok na trójmiejskie lasy i przepiękną okolicę.
Gdy przyjechałam tam po raz pierwszy złotą polską jesienią, widoki zaparły mi dech w piersiach, teraz było inaczej, drzewa bez liści, resztki śniegu, a jednak znów mnie coś urzekło w tym surowym zimowym pejzażu. Po raz kolejny poczułam, że to jest TO miejsce :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz